W przyrodzie jednak obok dziedziczności istnieje też i zmienność. Gdyby jej nie było, nie mielibyśmy tego bogactwa gatunków i odmian, którym rozporządzamy.
Kiedy mówimy o dziedziczeniu, zakładamy istnienie pary rodzicielskiej, która na skutek procesu płciowego wydaje na świat potomstwo dziedziczące cechy ojca i matki. Uczony niemiecki Koelreuter odkrył w XVIII w., że proces płciowy zachodzi nie tylko u zwierząt, ale i u roślin. Jeśli oboje rodzice są zupełnie do siebie podobni, nie różnią się między sobą pod względem jakichś cech, to cechy te u ich dzieci przejawią się w ten sam sposób. Taki przypadek zachodzi u wielu jednorocznych roślin uprawnych, takich jak żyto, pszenica, fasola czy groch. Jeśli posadzimy fasolę szparagową odmiany Sachs, o żółtych strąkach, i zbierzemy z niej nasiona, to możemy być pewni, że wyrośnie z nich w następnym roku taka sama fasola. Mówimy, że odmiana powtarza z nasienia. Powtarza dokładnie cechy rośliny macierzystej, pod warunkiem jednak, że została zapylona pyłkiem z tej samej rośliny lub rośliny tej samej odmiany.
Sporty, czyli mutacje
Możemy sobie wyobrazić, że przed wieloma tysiącami lat wszystkie drzewa dzikiego gatunku jabłoni niskiej były bardzo podobne. Każda z takich jabłoni, zapylona własnym pyłkiem lub pyłkiem z sąsiedniego drzewa tego samego gatunku, dawała potomstwo dość jednorodne, powtarzające cechy rodzicielskie. | |
|