Często słyszy się i czyta, że Japonia jest krainą kwitnącej wiśni. O inną wiśnię tu chodzi, a mianowicie o miejscowe gatunki ozdobne, kwitnące niezwykle obficie i niezwykle pięknie. Zarówno Japonia, jak Chiny nie uprawiały i nie uprawiają naszych wiśni czy czereśni ani na skalę handlową, ani w ogrdffach przydomowych. W Chinach są dwa rodzime gatunki (Prunus tomentosa i Prunus pseudocerasus), zbliżone do naszych wiśni, ale żaden z nich nie wszedł do handlowej uprawy.
W Ameryce Północnej rośnie dziko wiśnia pensylwańska, przypominająca naszą czeremchę. Rodzi podobne do niej owoce, które wprawdzie nie są trujące, ale które tak samo trudno nazwać jadalnymi jak owoce naszej czeremchy. Nosi ona miejscową nazwę „duszącej wiśni". Jeszcze przed wojną na preriach środkowej Kanady jeden z hodowców pokazywał mi z dumą „nie duszącą duszącą wiśnię", to znaczy wiśnię pensylwańską - trochę mniej cierpką, trochę mniej zatykającą gardło niż oryginalna, naprawdę dusząca wiśnia pensylwańska.
Uprawa wiśni i czereśni nie rozwija się niestety w Polsce pomyślnie. Trapią je rozliczne choroby, z którymi nie potrafimy jeszcze skutecznie walczyć. Dlatego nie tylko w ogródkach przydomowych, ale i w sadach widzimy tak wiele chorych i zamierających drzew tych gatunków. Mamy w Polsce 12 min wiśni i 4 min czereśni, ale liczba drzew maleje raczej, niż wzrasta. Roczna produkcja wynosi 40 000-70 000 t wiśni i 27 000- 40 000 t czereśni. | |
|